Główna Chen Taiji Chuan
O myciu zębów i otwieraniu drzwi- Autor: J.M.

O myciu zębów i otwieraniu drzwi.


Taiji trenuję od ok. półtora roku. Na pierwsze zajęcia szłam z myślą, że muszę/ chcę zacząć ruszać się, muszę/ chcę zadbać o swoje ciało. Siłownia, Joga, bieganie, rower-nie dawały satysfakcji. Rozpoczęcie treningu zbiegło się z, mówiąc najogólniej, podjęciem kilku “aktywności”, które miały przyczynić się do zmian w moim życiu. Tak też się stało. Z kilku źródeł słyszę, że jestem w innym miejscu niż byłam półtora roku temu. To uczucie mobilizujące, ciekawe, ale też czasem obezwładniające. Wszak wiele osób, w tym ja, boi się zmian, mimo, że ich dzianie się wiąże się z dobrymi doświadczeniami.

Podobno remont mieszkania, nie wspominając o przeprowadzce, jest jednym z najcięższych przeżyć dla człowieka. Dlaczego? Bo to zmiana. Ale mało kto zdaje sobie z tego sprawę. Bo mieć świadomość, to więcej niż połowa sukcesu. Świadomość jest odwagą, a z tą bywa różnie. Nie wiedząc co nas czeka odczuwamy strach. Niejednokrotnie doświadczam tego uczucia podczas treningu. Jest to strach na równi z ekscytacją. Dlatego, na szczęście, ekscytacja bierze górę i np. najtrudniejsze dla mnie ćwiczenie stania, przynosi w końcu ulgę. Ale nie zawsze. Stanie to skupienie, a skupienie to uważność. Uważność niesie ze sobą świadomość i...wracam do punktu wyjścia. Dużo łatwiej jest być w ruchu, obserwować kogoś z boku, oceniać go. Gdy mam się przyjrzeć sobie, niejednokrotnie zaczynam odczuwać niepokój.

Ale, ponieważ wiem skąd się bierze, coraz łatwiej jest mi nad nim zapanować. Uczę się tego, obserwuję go, oswajam, jak każdy ruch podczas półtoragodzinnego treningu.

Co z myciem zębów? Otóż uwaga, której doświadczam podczas treningu Taiji szybko zaczęła przenosić się na życie codzienne. Stojąc w łazience przed lustrem i myjąc zęby zauważyłam jak bardzo jestem spięta, jak płytko oddycham, że zaciskam szczękę, że mocno trzymam szczoteczkę, zupełnie jakbym chciała ją złamać. Nogi spięte, ręce sztywne. Przygoda z uważnością zaczyna się zresztą zanim wejdę do łazienki. Jedna z pierwszych obserwacji dotyczących wykonywania przeze mnie prostych czynności dotyczy sposobu, w jaki otwieram drzwi. Byłam w szoku gdy zorientowałam się któregoś dnia, że w zasadzie zanim wyjdę z jednego pomieszczenia już chcę być w następnym, że nie otwieram drzwi normalnie, tylko wręcz napieram na nie, Bogu ducha winne, z pretensją czemu nie są otwarte? Czemu stawiają opór?

Teraz za każdym razem, bezwiednie, zwracam uwagę na to by podejść do drzwi, nacisnąć klamkę, otworzyć drzwi, wejść do pomieszczenia, zamknąć drzwi. Do tej pory jakby nie rejestrowałam w którym pomieszczeniu byłam, chcąc zrobić 3 czynności na raz i być w dwóch miejscach na raz. Po co? Nie wiem, może dlatego, że to było nieuważne, a nieuwaga jest łatwa (przynajmniej pozornie).

Podoba mi się to, jak Taiji wyczula mnie na najmniejsze szczegóły mojego życia, zdawałoby się wręcz groteskowe, jak otwieranie drzwi. Na treningu słyszę o ćwiczeniach “krok po kroczku”, “szczegół po szczególe”. To samo słyszę/ widzę/ czuję chodząć, pisząc na komputerze czy zamykając za sobą drzwi do łazienki. Równocześnie z uświadamianiem sobie drobiazgów w życiu codziennym uświadamiam sobie, że to wszyskto jest przecież bardzo trudne. Te niuanse, brak prostej metody i odpowiedzi. Ale podoba mi się to, lubię to, uśmiecham się do siebie podczas ćwiczeń. Te trudności są dla mnie jednym z najważniejszych i najpiękniejszych wyzwań w moim życiu.

 

J.M./ październik 2011

iwonagrzeskowiak@onet.pl

Zdjęcia Mistrzów: M. Vorwerk, Projekt i wykonanie: Pracownia Athanor