Główna Chen Taiji Chuan
Tu i Teraz i jego znaczenie w treningu Taijiquan

Tu i Teraz i jego znaczenie w treningu Taijiquan


W poprzednich tekstach, a szczególnie w artykule: „Jakość treningu i znaczenie świadomości w Taijiquan” zajęłam się  odczuciem własnego ciała i pracą nad rozwojem świadomości. Teraz zastanowimy się nad sensem, który kryje się pod pojęciem „Tu i Teraz” oraz przyjrzymy się  jego znaczeniu dla pracy nad formami ręcznymi.


Chyba każdy trenujący Taijiquan miał okazję słyszeć pojęcie „Tu i teraz”.


O jaki stan umysłu chodzi i w jakim stanie umysłu się obecnie znajdujemy?

.

Na wstępie warto zwrócić uwagę na znaczenie podstawowych pojęć, których będę używać w tym tekście.

W innych moich artykułach wspominałam już o tym, że koncentracja to nie jest to samo, co uważność. Uważność świadczy o stanie i jakości świadomości (funkcja śledziony), a koncentracja jest związana z pracą mózgu. Pierwsza z nich daje rozluźnienie, druga- skutkuje kontrolą i napięciem. Dlatego warto pamiętać, że koncentracja nie jest docelowa ani w  treningu Taijiquan, ani w życiu codziennym. Jest metodą, która pozwala ograniczyć gonitwę myśli, ale tak naprawdę ostatecznie chodzi nam o inny stan.

Skoro już wyjaśniamy sobie pojęcia, warto wskazać również na znaczenie słowa „umysł”, które czasem nawet w tłumaczeniach fachowych publikacji, jest stosowane zamiennie do słowa „rozum”, choć oznacza coś zupełnie innego. „Umysł” jest elementem ognia, a jego siedziba to serce. To shen (pisany przez małe „s”), a nie funkcja mózgu.


W treningu Taiji nie chodzi nam o wytrenowanie funkcjonowania mózgu, ale wprost przeciwnie, o wyłączenie jego kontroli i przejście na taki poziom zjednoczenia, w którym kontrola rozumu nie będzie potrzebna. Jest to naturalność wynikająca z naszej istoty, powrót do korzeni, równowaga Yin i Yang na najgłębszym poziomie naszego istnienia.


Stan umysłu, w którym nasza świadomość jest dokładnie w tym, co aktualnie robimy daje jedność, połączenie i większy obiektywizm widzenia rzeczywistości. Ten stan pozwala na obiektywne „Bycie”.

Niestety nie pamiętam, kto to powiedział, ale mimo to przytoczę to zdanie, ponieważ jest w nim wielka mądrość: ”Ten, kto nie doświadczył Tu i Teraz, nie poznał, czym jest Życie”.

Codziennie wykonujemy setki drobnych czynności, prześlizgując się przez nie kompletnie bez uważności i zaangażowania. Zasadniczo większość życia upływa nam bez uważności i zaangażowania. Mnóstwo ludzi zadaje sobie pytanie: „Wyłączyłem gaz? Wyłączyłem żelazko? Zamknąłem drzwi? Gdzie ja położyłem te klucze? … wpadając w życiu w automatyzm, który upodabnia je do wiecznego snu. Stan ten zaczyna się nawet nazywać „chorobą naszej cywilizacji”.

Mistrz Zen pewnie tak skomentował by stan swojego umysłu w porównaniu z tym „zwykłego śmiertelnika”: „Ja potrafię myć ręce i chodzić na spacer, a Ty nie” J.


Myślę, że automatyzm w naszym życiu jest na tyle wszechobecny, że przenosi się także na trening Taiji. Po zapamiętaniu określonej formy, kiedy powinna rozpocząć się praca nad jakością, wiele osób łapie się na tym, że wykonuje formę automatycznie. Ruch żyje swoim życiem, a przez głowę przetaczają się myśli, które rozdzielają trening na dwa nieprzystające do siebie elementy. Myśli prowadzą nas w inne miejsce, ruch dzieje się zupełnie gdzie indziej. Trudno w ten sposób wypracować jakość, ponieważ u podstaw takiego treningu leży rozdzielenie, a nie połączenie.

Niewątpliwie łatwiej jest osobom, które mają dość wysoki poziom czucia, ponieważ to co dzieje się w ciele podczas treningu, daje im kotwicę. Ruch i obecność jednoczą się w miejscu i czasie.


Nawet w treningu Pchających Dłoni mimo, że tutaj tak wiele się dzieje,  dla wielu osób nadal trudne jest Bycie w jednym miejscu i czasie. Wiele osób traktuje ten trening jako możliwość konwersacji z partnerem, rozpoczyna dyskusje na wszelkie możliwe tematy, całkowicie zamykając sobie możliwość sensownej pracy.


Przytoczę tutaj moje ulubione porównanie: Sięgamy gwiazd, a nie znamy siebie i własnego ciała.

Wystarczy przyjrzeć się czynnościom, wykonywanym regularnie przez dziesiątki lat.

W ramach ćwiczenia można przeżyć to co robimy codziennie i doświadczyć różnicy między „Byciem” i koncentracją. Własne doświadczenie, pozwoli na przeniesienie tego na każdą sekundę życia, w tym  także na trening.

Myślę, że jeśli raz doświadczy się tego zjednoczenia, już zawsze będzie się do niego dążyć, aż stanie się codziennością. Jednak najpierw trzeba go doświadczyć. Nikt tego za nas nie zrobi. Dobry nauczyciel, może nam dać tylko obraz, który powinien pomóc zrobić kolejny krok, ale to nie będzie własne doświadczenie.

Zdobycie własnego doświadczenia może trochę potrwać, ponieważ wymaga wypracowania pewnej subtelności w odbiorze rzeczywistości.

Kiedy uczniowie zaczynają wchodzić na nieco głębszy poziom w swojej pracy w Taijiquan, niekoniecznie od razu zauważają, że powstaje nowa jakość. Kiedy podczas korekty czuję jak na nią reagują i mówię, że właśnie o to chodzi, widzę pytanie w oczach: To znaczy o co?  Wewnętrznie robią coś, czego sami nie identyfikują i nie postrzegają. Czasem udaje się to powtórzyć, czasem powtórzenie wymaga czasu. W ten sposób powstaje własne doświadczenie. To co się dzieje w nas w miarę rozwoju, jest zawsze naszym doświadczeniem, które może dostać nazwę dzięki osobie, która jest już kawałek dalej na drodze. Wtedy łatwiej jest nie ominąć czegoś co istotne, nawet jeśli jest to jeszcze niezauważalne dla nas samych. Jak już powiedziałam, wychwycenie tego, wymaga pewnej subtelności, którą trzeba w sobie wypracować.

Dzięki takiemu doświadczaniu,  można wchodzić krok po kroku na coraz głębsze poziomy istnienia, ucząc się po drodze siebie i docierając do własnej istoty.

Myślę, że  w tym miejscu widać bardzo wyraźnie, że praca nie tylko w Taijiquan, ale i w codzienności wymaga ciszy i skupienia. Bez tego nie da się niczego zauważyć i nie można robić postępów. Nadmierna ilość słów jest niczym innym jak tylko bałaganem i zagłuszaniem samego siebie, który nie pozwala dotknąć tego, co istotne.

Jak rozpocząć pracę w codzienności, która może dać odczucie stanu Tu i Teraz?

Przede wszystkim pamiętajmy o tym, że wszystko co się dzieje w naszym życiu jest jego częścią. Jakość naszego Taijiquan zależy także od tego, jak wykonujemy wszystkie drobne, codzienne czynności i odwrotnie: jakość wykonania tych czynności jest zależna od tego, co uda się wypracować podczas naszego treningu Taijiquan.

Jakości, którą osiąga się w Taijiquan nie da się ograniczyć tylko do niego i na szczęście przenosi się ona na każdą dziedzinę życia.

Rozpoczynając ćwiczenie w codzienności traktujmy każdą czynność, którą wykonujemy w taki sposób, jakbyśmy wykonywali ją po raz pierwszy w życiu i tak jakby nasze życie zależało właśnie od niej.

Spróbujcie umyć ręce będąc obecnym w każdej sekundzie wykonywanej czynności, kiedy energia jest zaangażowana w pełni w to, co właśnie robicie.

Spróbujcie zjeść posiłek tak, żeby poczuć smak każdego kęsa, tak jakbyście jedli pierwszy raz w życiu.

Obojętne co robicie, róbcie to tak, jakby było to pierwszy raz w życiu.

Zapamiętajcie to odczucie, bo to jest właśnie doświadczenie, o które nam chodzi. Wraz z postępem będzie się ono pogłębiało.

Na każdej z tych czynności można przećwiczyć sobie odczucie koncentracji oraz poznać inne, dużo głębsze, a mianowicie bycia, kiedy znika koncentracja.

Wyciszcie myśli i skoncentrujcie się na myciu rąk, jak na zadaniu matematycznym. Sekunda po sekundzie koncentrujcie całą uwagę na odczuciu każdego momentu tej czynności i zauważcie każdy szczegół. I tak dzień po dniu, aż przestanie to być ćwiczeniem, a stanie się normalnym stanem.

Na początku można wybrać sobie kilka czynności, które pozwolą zaobserwować jak rozwija się to odczucie i jak rodzi się  uważność i Bycie.

Z czasem będziecie mogli zauważyć jak i z jakiego poziomu działa koncentracja i co to jest,  rozluźnione, świadome Bycie i jaki spokój ono przynosi. Poprzez takie ćwiczenia będziecie wypracowywać w sobie subtelność odczuwania stanów, które w nas są, ale obok których większość przechodzi, nie zauważając ich.

Można by zapytać, do czego potrzebne jest nam to subtelne odczucie nas samych?  

Potrzebujemy go, żeby poznawać siebie na coraz głębszym poziomie istnienia i rozwijać się. Jeśli czegoś nie zauważamy, nie jesteśmy w stanie tego rozwijać i nad tym pracować.

Jako przykład można przytoczyć tutaj korektę, w której nowa jakość nie jest jeszcze dostrzegana przez ucznia, o której pisałam wyżej.

Lepsze niż zastanawianie się, o co mi chodzi, kiedy mówię, że reakcja jest prawidłowa, byłoby poszukanie wewnątrz siebie odczucia, które jest związane dokładnie z tą chwilą korekty. Zastanawianie się uruchamia procesy myślowe, które nie pomogą w odczuciu tego, co się dzieje w naszym ciele, bo nie da się tutaj niczego wymyślić. Trzeba poszukać odczucia tej chwili wewnątrz siebie. To pozwoli znaleźć subtelną różnicę, która wpływa na jakość tego, co robimy. Nie uda się to od razu, ale z czasem będzie możliwe. Wtedy będzie można odrzucić przypadkowość rzeczy, które się w nas dzieją. Postrzeganie ich jest pierwszym krokiem do świadomego uruchamiania tego co będziemy chcieli i wtedy, kiedy będziemy chcieli. Pamiętajmy, o tym, żeby nie denerwować się, kiedy nie od razu się to udaje. Wszystko wymaga czasu i pracy.


Kiedy zaczynałam treningi Taijiquan, na moim pierwszym seminarium w Lanckoronie, Jan Silberstorff tłumaczył na czym polega różnica między ludźmi pracującymi na poziomie wewnętrznym, a tymi, którzy pracują z zewnętrznymi technikami. Ci drudzy zazwyczaj robią szybszy postęp, widoczny na zewnątrz, ci pierwsi  zazwyczaj idą wolniej. Ci drudzy docierają jednak tylko do pewnego poziomu, czasem nawet dość dobrego i zatrzymują się, ponieważ ich możliwości rozwoju kończą się. Ci pierwsi rozwijają się dalej, bo dla ich rozwoju nie ma granicy.

Dzisiaj, mając własne doświadczenia nie tylko ufam mojemu Nauczycielowi, ale i całkowicie się z tym zgadzam.

Potencjalne możliwości rozwoju wewnętrznego istnieją zawsze. Powstaje pytanie, czy ustawienie sobie takiej granicy wynika ze świadomego wyboru, że dalej nie chcemy sięgać,  czy też jest efektem lenistwa lub naszego nadmiernego ego.

Jeśli rzeczywiście chcemy pracować na poziomie wewnętrznym musimy dojść do określonej wiedzy, jak to robić i znaleźć ćwiczenia dla siebie, które pozwolą rozwijać słabe strony.


Subtelność odczucia, którą wypracujemy w codziennych ćwiczeniach, możemy przenieść na trening Taijiquan. Powinno to być teraz łatwiejsze, bo lepiej lub gorzej, ale znamy już odczucie wewnętrznego zjednoczenia. W treningu to nic innego jak odczucie Tu i Teraz w każdej sekundzie naszej pracy. W każdej z nich wiele się dzieje i rozwój subtelności powinien pomóc to wychwycić i pomóc rozpocząć pracę na głębszym poziomie, a umiejętność odróżnienia Bycia i koncentracji pozwoli na rozluźniony trening.



Iwona Grześkowiak/sierpień 2011

iwonagrzeskowiak@onet.pl

Zdjęcia Mistrzów: M. Vorwerk, Projekt i wykonanie: Pracownia Athanor